poniedziałek, 28 lipca 2014

Mgliste dni wieczory i poranki

Przez wszystkie ścieżki z... i donikąd..., złudę słońca, które nie rozświetla mglistej nocy,
ufam drogowskazom, które nie wskazały drogi.


"And it was like talking to a stranger" 
Birds of Tokyo

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

piątek, 21 marca 2014

Wystawa - Zimowe Impresje Kętrzyn 2014

Dziś 21.03.2014 w Galerii Kętrzyńskiego Centrum Kultury przy ul Sikorskiego 24a, o godz 17:00 odbędzie się wernisaż naszej klubowej wystawy fotografii. Wspólnym hasłem prac stały się: "Zimowe impresje", więc z okazji pierwszego dnia wiosny można ostatnim spojrzeniem pożegnać odchodzącą już zimę.
Jest nas w klubie FotoMX spora grupa i zdjęć na wystawie też nie będzie mało. Po wernisażu prace mają wisieć ok 3 tygodni, więc jeżeli dzisiejszy termin komuś nie pasuje to można zajrzeć także później. Zapraszam :)


środa, 1 stycznia 2014

Gabrysia

Nowy rok witam zdjęciami pięknej Gabrysi.

I w międzyczasie błąka mi się po głowie myśl, że dążymy za szczęściem w nadziei, że wypali nam oczy, prześwietli umysł i pozwoli usiąść jak dziecko podrzucające liśćmi. Pytanie tylko na ile można zatracić się w tej niepewnej gonitwie gubiąc po drodze życie?

Thomas Edison stwierdził, że zanim dokonał odkrycia poznał "tysiąc sposobów jak nie wynaleźć żarówki".
Dopóki żyjemy wszystko jest możliwe!









Dodałbym tu coś wrzosowego...

poniedziałek, 23 grudnia 2013

niedziela, 1 grudnia 2013

Julia

Gdzieś pomiędzy wczoraj i jutro, zatrzymało się dziś...

Ze światłem w oczach i nową grzywką - Julia, która zmienia się z każdym zdjęciem i jak wiatr jest nie do zatrzymania.





wtorek, 26 listopada 2013

Expedition Tour 2013

Przyszedł czas na relację z wyprawy w góry.
W sumie od kiedy postanowiłem, że wyjeżdżam, miałem 3 dni na przygotowanie i zapakowanie samochodu.
W zasadzie były to 2 dni, bo w międzyczasie pojechałem do Torunia.

Nigdy nie byłem w górach, więc zupełnie nie wiedziałem czego się spodziewać (tym bardziej w połowie listopada).
Jak postanowiłem, tak w środę 13 listopada przy temperaturze 4*C załadowałem wszystkie rzeczy do samochodu przygotowując jednocześnie miejsce do spania i wyruszyłem w swoją przygodę.

Tak mieszkałem (tzn z czasem był większy bałagan :D)

Miałem do przejechania 697 km i praktycznie cały czas padało. Dopiero w okolicach Krakowa przestało, a następnego dnia koło południa pokazało się nawet słońce, więc można było pstryknąć kilka słonecznych fotek :)





Niesamowicie zachwyciły mnie ośnieżone szczyty Tatr, które ukazały się gdzieś w oddali. W pierwszej chwili wydawało mi się, że to chmury i nie zwróciłem uwagi ale w momencie gdy dotarło do mnie co widzę, zamurowało mnie z zachwytu. Myślę, że jak na pierwsze spotkanie z górami, widok tych ośnieżonych szczytów w słonecznej jesiennej pogodzie, był taki, że nie mogłem trafić idealniej! To jest to! To była ta pora roku, ten czas i ten dzień w którym miałem to zobaczyć. Niesamowite uczucie! Nie mogło być piękniej!

Tutaj mój jedyny wstępnie przyjęty cel podróży - Pieniny i Zamki w Niedzicy i Czorsztynie
(zdjęcie wyblakłe bo Blogger ma jakąś wadę i nie radzi sobie czasem z interpretacją kolorów)


Nie planowałem nic. Tuż przed zachodem zawiało mnie w stronę Tatr. Postanowiłem przyjrzeć się im bliżej i wyruszyłem w stronę wsi "Murzaschile". Oryginalna nazwa i w sumie do tej pory nie wiem jak się ją wymawia :D Zamiast jechać główną drogą, znalazłem mniejszą krętą, prowadzącą między lasem prosto w śnieg, który widziałem w oddali. Droga wiodła w niewielkiej dolinie przez las, później była mała wioska, droga piaskowa i znów las, teraz o wiele gęstszy i z agresywniejszym terenem. Słońce już zaszło ale było jeszcze widno, temperatura w przeciągu ostatnich 4 km spadła o 2*C i zostały już tylko 2*C.

W pewnym momencie dotarłem do miejsca, gdzie nie dało się już dalej przejechać - zamknięta droga Parku Narodowego. Temperatura wynosiła już tylko 1*C, a ja zawracając zakopałem się w błocie w środku górskiego lasu :D To było piękne! Naprawdę! Po jakichś 20 minutach wyjechałem ale szczerze - miałem cichą nadzieję, że nie uda mi się szybko wybabrać i że będę zmuszony spędzić tam noc... Mogłem zostać :D

Skoro już wyjechałem i musiałem opuścić teren pobliża Tatrzańskiego Parku Narodowego, pojechałem do wspomnianej wsi Murzaschile i było już ciemno gdy tam dotarłem. Zatrzymałem się by zagotować wodę na herbatę i coś zjeść.
Były już -2*C, trawa wszędzie wokół stwardniała i pobieliła się szronem :D Gdy kładłem się spać było ok -4*C. Można już było drapać szyby i zamarzł mi rano GPS :)
Rano porozmawiałem z napotkanym góralem, który polecił mi pojechać w stronę Łysej polany. Wyruszyłem więc dalej i od tego momentu kręciłem się po różnych miejscach pstrykając zdjęcia. Pogoda jednak już była pochmurna.





 Tutaj jadłem śniadanie :)



 Odwiedziłem też kuzyna w Krakowie i w niedzielę 17 listopada postanowilismy wejść na Turbacz (1310 m n.p.m.) koło Nowego Targu. Pogoda dopisała, było ciepło i słonecznie.

Powrót przypadł nam w skąpanych zachodzącym słońcem krajobrazach

  W poniedziałek 18 listopada byłem już w Pieninach. Zatrzymałem się w Krościenku nad Dunajcem, skąd wyruszyłem zdobyć Trzy Korony. Musiałem w gęstej porannej mgle szukać oznaczeń szlaku aby się nie zgubić.
Na szczęście na szczycie było już widać więcej.


 A to ja na Okrąglicy w masywie Trzech Koron (982 m n.p.m.)



Tutaj Blogger znów nie radzi sobie z interpretacją kolorów :D



 Tatry widziane z Okrąglicy

Tatry jakiś czas później widziane z Przełęczy Szopka (784 m n.p.m.)


 Czertezik (772 m n.p.m.)

Sokolica (747 m n.p.m.)

Tutaj przedwyjazdowy widok na Tatry o zachodzie słońca 19 listopada

Hmm... Na koniec warto by pokusić się o jakieś merytoryczne podsumowanie.
Niesamowite jest to, że te piękne krajobrazy odwracają wciąż uwagę od masy niebezpieczeństw, które czyhają na każdym kroku. Tylko szacunek i respekt dają pozór bezpieczeństwa, jeden niefart i możesz nie wrócić. To jest moc!
Wiosną chcę jechać zanim zniknie śnieg i już przygotowuję się do tej wyprawy. Będę podróżować i zdobywać szczyty!

Na koniec dodam co oczywiste, że góry zachwyciły mnie tak jak się spodziewałem. Zachwyciły ale i bardzo odmieniły.
Mam poczucie marnowanego wciąż czasu, nie usiedzę już na miejscu.

Nie jestem już... i pytanie właśnie... kim? Bo sobą teraz się stałem.